Często myślimy, że orkiestra to sztywny frak i powaga. Nasz zespół udowadnia, że jest zupełnie inaczej. W każdą środę w sali widowiskowej spotykają się studenci, urzędnicy i emeryci, których łączy jedno – miłość do wspólnego grania.
„Zaczynaliśmy w pięć osób, dziś mamy pełny skład dęty i smyczkowy” – mówi dyrygent. W tym artykule zaglądamy za kulisy prób, pytamy o tremę przed koncertami i sprawdzamy, dlaczego wspólne muzykowanie to najlepsza terapia na stres. Zapraszamy do lektury reportażu o ludziach, którzy udowadniają, że na naukę gry na instrumencie nigdy nie jest za późno.
